Historia Vita Memoriae Strona Główna Historia Vita Memoriae
Forum dyskusyjne miłośników historii i fortyfikacji - Grupa Inicjatywna "Cztery Historie"

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Fortyfikacje odcinka Bystra-Chabówka z 1939 roku
Autor Wiadomość
Piotr Sadowski 
bunkrołazik


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 29 Mar 2008
Posty: 33
Skąd: Pcim
Wysłany: Nie Sie 16, 2015 9:02 pm   

Powiadają, że lepiej późno niż wcale :wink:

krakał napisał/a:
Czym się kończyła obrona oparta o fortyfikacje stałe prowadzona bez wsparcia artyleryjskiego pokazały Węgierska Górka i Wizna - ogień artylerii niemieckiej zmusił do ustąpienia obsadę międzypól i schrony zostały same, a potem niemiecka piechota wyizolowała je i zdobywała po kolei

owicz napisał/a:
Obrona nie padła tylko wycofała się na rozkaz wobec sytuacji na innych odcinkach.

krakał napisał/a:
Rozkaz wycofania nie dotarł do dwóch kompanii batalionu "Berezwecz" i to ich los miałem na myśli.


Więcej racji ma Owicz, i nie piszę tego wyłącznie z sympatii dla współautora.
To może od końca.
Z mjr. Czarkowskim nie wycofały się elementy 1. i 2. kompanii, w ilości którą on sam określił na cztery drużyny z każdej kompanii. Nawet jeśli gdzieś jest różnica o drużynę-dwie (musiałbym przerzucić teraz masę papieru, żeby zweryfikować relację Czarkowskiego), to nie gra większej roli. Nie wycofało się dwóch dowódców tychże kompanii (kpt. Chrzanowski i kpt. Kade), 8 drużyn piechoty, pluton ckm i pluton moździerzy. To dużo mniej, niż dwie kompanie. Nie wycofały się także załogi schronów "Wędrowiec", "Wąwóz" i "Włóczęga" (chociaż Czarkowski wspomina o dwóch wycofanych załogach, w tym artylerzystach z "Waligóry"). Aby nie przedłużać, napiszę tylko że to właśnie wskutek nie dotarcia rozkazu do kpt. Semika mieliśmy do czynienia z obroną w dniu 3.09, czyli z tym co de facto przeszło do legendy walk o WG. Bo rozkaz obejmował wszystkie jednostki podległe mjr. Czarkowskiemu, w tym załogi forteczne.

Pierwszego dnia walk ogień artylerii niemieckiej spowodował straty wśród obsady międzypól ale z tego co mi wiadomo nikogo nie zmusił do "ustąpienia". Natomiast w dniu 3.09 artyleria niemiecka nie musiała do niczego zmuszać, bo nikogo tam nie było. W ciągu nocy pozostałe jeszcze w okopach drużyny, pozbawione łączności, zdając sobie sprawę z przenikania nieprzyjaciela na tyły wycofały się w kierunku p.o. dowódcy batalionu. Stąd z-ca d-cy bat. kpt. Wajdowicz (nie mając łączności z dowódcą) nakazał odmarsz w kierunku podnóża Beskidu Śląskiego. Jak wiemy, był to kiepski wybór bo przez to ten oddział definitywnie stracił nadzieję na połączenie z batalionem, a później poniósł straty przebijając się pod Zadzielem.
O świcie 3.09 pozostały więc w WG same załogi schronów, mające na karku niemieckie grupy szturmowe. Wtedy też dużo bardziej groźne od haubic A.R.7 i I./A.R.109 okazały się niemieckie armaty ppanc. Paka 36 można było postraszyć z c.k.m. Z relacji pamiętam przynajmniej jeden taki skuteczny przypadek. Natomiast grupy szturmowe, teoretycznie, powinny dostać po tyłkach z tych schronów, których nie było.
 
 
Piotr Sadowski 
bunkrołazik


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 29 Mar 2008
Posty: 33
Skąd: Pcim
Wysłany: Pon Sie 17, 2015 10:32 am   

Czemu powyższe zamieściło się dwa razy?

krakał napisał/a:
6 ppanców to mało koszmarnie. Za mało, by zapewnić skuteczną obronę, nawet jeśli przyjmiemy że oba "liniowe" bataliony piechoty dostaną od kogoś (od macierzystych pułków? Skąd one miały być? Z KOP?) po trzydziałowym plutonie.

Niestety "mało koszmarnie" było wtedy standardem. Dwa dodatkowe plutony ppanc. na Wysokiej to był niespotykany luksus, który zaprocentował rozpykaniem sporej ilości czołgów - ale natarcia dywizji pancernej i tak nie zatrzymał. Tu trzeba sobie radzić przeszkodami, tylko czy jest czas na ich przygotowanie?
I tu wracamy do zagadnienia, czy omawiane ośrodki oporu aby nie były aby budowane "pod kogoś" (czyli w tym przypadku 1 pp KOP). Nie miała sensu budowa większej ilości schronów dla armat ppanc. po to, żeby stały puste. Chyba tajemnicą poliszynela jest, że bataliony KOP mobilizowane w marcu i kwietniu miały w swym składzie armaty ppanc. wz. 36 (po trzydziałowym plutonie na batalion). A że 1 pp KOP miał takich batalionów dwa, to akurat armat winno być sześć (na pozycji głównej znam cztery stanowiska). Niemniej, dochodzi kwestia ewentualnego użycia III/2 pp KOP dla zamknięcia Bystrej, jak to było w realu 1-2 września. Czyli dyspozycyjnych armat byłoby teoretycznie max. 9.

krakał napisał/a:
Batalion ON armat ppanc nie miałby na pewno, bo w 39 zdaje się żaden ich nie miał, mimo iż bataliony typu IV i typu S miały je w etatach.

Veto. Miał je np. żywiecki bON.
 
 
Owicz 
prawie wszystko wiedzący



Pomógł: 20 razy
Dołączył: 04 Gru 2007
Posty: 2560
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon Sie 24, 2015 11:13 am   

Weźmy też pod uwagę że inaczej wypada oceniać wartość określonej ilości luf artylerii przeciwpancernej "w polu" a inaczej na przygotowanej pozycji posiadającej na przedpolu rów przeciwpancerny lub kilku rzędową zaporę z szyn kolejowych (patrz: nieudany atak niemieckich czołgów na wschodnie skrzydło pozycji mławskiej).
_________________
Historie je učitelkou života!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group