Historia Vita Memoriae Strona Główna Historia Vita Memoriae
Forum dyskusyjne miłośników historii i fortyfikacji - Grupa Inicjatywna "Cztery Historie"

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: darecki
Pią 21 Paź, 2011 09:47
Tajemnice Westerplatte
Autor Wiadomość
darecki 
wujek kurde samo dobro
Trzeba siać...


Pomógł: 34 razy
Dołączył: 22 Lis 2004
Posty: 8814
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 15 Wrz, 2008 07:46   Tajemnice Westerplatte

Witam

Na naszym forum toczy sie ciekawa dyskusja na temat przyszłego muzeum na terenie Westerplatte. Tymczasem ma powstać film przedstawiający obronę Składnicy.
Zapraszam do dyskusji...

A teraz tekst z onet.pl

Cytat:
Westerplatte bój z cenzurą
Przemysław Szubartowicz


Spór o Westerplatte trwa

Rozogniona debata medialna wokół filmu "Tajemnica Westerplatte" na pierwszy rzut oka przypomina burzę w szklance wody, zwłaszcza że dotyczy obrazu, który jeszcze nie powstał, scenariusza, którego nikt dobrze nie zna, a także jednoznacznie wzniosłego dla Polaków wydarzenia historycznego, które jednak było już w przeszłości przedmiotem rozmaitych sporów. Ale to pozór, ponieważ w sprawę zaangażowali się nie tylko publicyści i ludzie filmu (którzy wystosowali apel w obronie wolności słowa oraz przeciwko cenzurze prewencyjnej), ale także politycy, w tym osobiście premier Donald Tusk.

Można odnieść wrażenie, że brak znajomości całej sprawy, w tym intencji i zamiarów młodego twórcy "Tajemnicy Westerplatte", Pawła Chochlewa, a zwłaszcza sam temat - "film historyczny" - wzmógł czujność rozmaitych obrońców narodowej pamięci, i to niekoniecznie tych, po których w pierwszym odruchu można by się spodziewać ostrych reakcji. Gdzieś na końcu jest oczywiście pytanie o granice pokazywania prawdy historycznej, a jeszcze dalej - czym ta prawda jest. I czy w ogóle istnieje.

Politycy kontra twórcy

Ostatecznie ostro zareagowali członkowie rządu. Szef gabinetu premiera Sławomir Nowak stwierdził, właściwie powtarzając opinie Wójtowicza-Podhorskiego oraz Drzycimskiego, że "scenariusz nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną" i "uderza w godność i honor polskich żołnierzy". "Budujemy Muzeum Pola Bitwy Westerplatte, aby przypomnieć niezwykłe znaczenie polskich Termopil. Dlatego w żadnym razie nie podpiszemy się pod czymś, co sugeruje, że obrońcy Westerplatte nadużywali alkoholu i zachowywali się, delikatnie mówiąc, więcej niż nieodpowiedzialnie i niekulturalnie", powiedział Nowak. A premier Donald Tusk stwierdził, że "pieniądze publiczne będą wydawane na projekty, które wzmacniają poczucie tożsamości i dumy narodowej, a nie osłabiają je".

Minister kultury Bogdan Zdrojewski uznał zaś, że nie dopuści, by ze środków publicznych powstał film, który fałszuje historię. Zwrócił się do PISF o wyjaśnienie, dlaczego dotacja została przyznana, instytut zaś, ustami swojej rzeczniczki, Anny Godzisz, wydał oświadczenie: "W związku z zarzutami stawianymi scenariuszowi zwróciliśmy się do historyków o opinie. Poprosiliśmy też autora scenariusza, by przedstawił źródła, na jakich się oparł. Jeśli ich nie dostarczy, film nie powstanie". Według jej późniejszych słów, twórcy dostarczyli już nową wersję scenariusza, z której wyeliminowano wiele kontrowersyjnych scen. "Chcemy mieć pewność, że po ukończeniu tego filmu będzie miał on możliwość eksploatacji, a nie trafi na przykład na półki z powodów chociażby procesów sądowych", stwierdziła Godzisz.

Tymczasem burza wokół scenariusza Chochlewa ostudziła zapał instytucji, które wstępnie wyraziły chęć uczestnictwa w projekcie, co, według Jacka Lipskiego, prezesa firmy Pleograf, która jest producentem filmu, wiąże się ze stratami finansowymi. Jednak jego szczególne oburzenie, a także wielu znakomitych twórców filmowych, budzi reakcja rządu Tuska. Według Kazimierza Kutza, reżysera i obecnie posła Platformy Obywatelskiej, pachnie to cenzurą prewencyjną, bo nawet w czasach PRL, gdy funkcjonowało biuro cenzurujące scenariusze, film publicznie oceniano dopiero wówczas, gdy był gotowy.

Zareagowali też inni twórcy, m.in. Filip Bajon, Feliks Falk, Robert Gliński, Janusz Głowacki, Agnieszka Holland, Krzysztof Krauze i Jerzy Stuhr. "Trudno nam zrozumieć, że politycy przyznający się do solidarnościowych korzeni uważają za stosowne wprowadzać cenzurę prewencyjną metodą faktów dokonanych, korzystając z instytucji państwa. Nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której legalnie i zgodnie z procedurami przyznane dofinansowanie mogłoby być unieważnione pod naciskiem polityków. Zwłaszcza przed powstaniem obrazu filmowego i dokonaniem jego rzetelniej oceny", napisali w liście otwartym.

Bohaterowie bez cokołów

Sam Paweł Chochlew w wywiadzie udzielonym "Gazecie Wyborczej" stwierdził, że główny autor ataków na jego scenariusz, Mariusz Wójtowicz-Podhorski, "sam pisze scenariusz i zamierza zrobić film fabularny na ten temat", więc "widocznie uznał, że pokrzyżujemy mu plany". Według Chochlewa, uważa on, że mjr Sucharski był "skończonym draniem", czemu dał wyraz w swoim komiksie "Westerplatte. Załoga śmierci". "Zaprosiliśmy go (Wójtowicza-Podhorskiego - przyp. red.) na kolację, na którą przyszedł w mundurze kapitana przedwojennego wojska. Długo z nim rozmawialiśmy - ja i trójka moich współpracowników. Podhorski zaczął wygłaszać tezy, że Sucharski był chorym wenerycznie homoseksualistą, uprawiał seks ze swoim ordynansem Kitą i był agentem dwóch wywiadów: radzieckiego i niemieckiego. I to dlatego dostał rozkaz poddania placówki już po pięciu minutach. Zapytałem go o dowody. Odparł, że trzy bliżej niezidentyfikowane osoby tak twierdzą. To był koniec naszej rozmowy".

Chochlew odpiera wszystkie zarzuty, twierdzi, że jego film ma opowiadać o męstwie, bohaterstwie i patriotyzmie żołnierzy, a wiedzę na temat tego wydarzenia czerpał ze wszystkich dostępnych źródeł dotyczących obrony Westerplatte, w tym z książki Melchiora Wańkowicza, a także tekstów współczesnych, m.in. Jarosława Tuliszki, Kazimierza Radowicza, Zbigniewa Flisowskiego, a nawet... Mariusza Wójtowicza-Podhorskiego. "Ale najważniejsza wydaje mi się książka Mariusza Borowiaka "Westerplatte. W obronie prawdy" z 2001 r. Między innymi z niej dowiedziałem się przed laty, że na Westerplatte doszło do puczu, w wyniku którego zostało przejęte dowodzenie placówką. Wyczytałem tam także, że na dachu miała miejsce szarpanina i zginął człowiek. I w tej książce są też jasne sygnały, że dezerterów na Westerplatte rozstrzelano", mówi Chochlew.

Scenarzysta przyznaje, że rozmawiał o obronie Westerplatte ze Stanisławą Górnikiewicz-Kurowską, którą nazywa się "matką westerplatczyków", gdyż zajmuje się tym tematem od 40 lat. Udostępniła mu m.in. listy żołnierzy, a z jednego z nich "jasno wynika, że pili oni alkohol w czasie walk". "Mamy taki dokument. A w filmie "Westerplatte" Stanisława Różewicza z 1967 r. jest cała sekwencja picia alkoholu na warowni numer pięć. To są fakty. Zresztą rozpasanego pijaństwa w żadnej wersji mojego scenariusza nie było", mówi Chochlew. Wyjaśnia też inne nieporozumienia, np. scenę z biegającymi nago żołnierzami, którzy po prostu zostali zaatakowani w czasie kąpieli i musieli uciekać. "Chcę, żeby moi bohaterowie byli prawdziwi, żeby nie były to postaci na cokołach. Ale to w dalszym ciągu będą bohaterowie", mówi. Dlaczego więc nikt ze święcie oburzonych nie poczekał na film, który w relacji reżysera jawi się jako niezwykle ciekawa próba zmierzenia się z mitem oraz historyczną prawdą?

Czym jest prawda historyczna?

Ale właśnie - prawda historyczna. Spór o "Tajemnicę Westerplatte" wybuchł w chwili, gdy na naszych oczach nabrzmiewają spory historyczne, traktowane jako przepustki do współczesności. Szkalowanie Lecha Wałęsy, wymazywanie go jako postaci historycznej na rzecz podnoszenia zasług tych, o których często nawet uczestnicy wydarzeń Sierpnia '80 niewiele wówczas słyszeli, jest jednym z symptomów. Innym jest stosunek do Okrągłego Stołu, wielkiego wydarzenia historycznego, przełomu, który posunął Polskę do przodu według jednych, a zdaniem drugich - zdrady narodowej, spisku żydokomuny, układu panoszącego się do dziś. Dwie strony barykady, a po każdej z nich - interpretacje. Jak mówi w publikowanej poniżej sondzie reżyser Piotr Szulkin, obiektywne opisanie historii jest niemożliwe. Ten, kto nas oprowadza po tym, "co było", staje się mimowolnym współautorem mitów polskich.

Czy więc wybitny film Andrzeja Wajdy "Kanał" o powstaniu warszawskim, w którym bohaterowie nie siedzą na barykadach, lecz pełzają w ekskrementach, przedstawia prawdę historyczną, czy umniejsza bohaterstwo warszawiaków? Czy słowa scenarzysty "Kanału", Jerzego Stefana Stawińskiego, że powstanie warszawskie to była "klęska po pas w gównie", są prawdziwe, czy też stanowią argument dla tych, którzy sądzą, że decyzja o powstaniu była dramatycznym błędem, bo ludzie szli na pewną śmierć, a miasto czekało unicestwienie? Czy gdy zespół Lao Che, który złożył hołd powstańcom specjalną płytą o tym wydarzeniu, śpiewa: "Na barykadzie, na Rejtana, jeden, drugi będzie w portki rżnąć. / Żaden to wstyd, wszak wszyscyśmy tutaj wiarą dusz", wyśpiewuje prawdę, czy przekracza granice? Na wojnie nie ma złudzeń, są pot, krew, łzy, gówno i syf, cokołowe legendy tworzy się i czci w czasach pokoju.

Odpowiedzi na te pytania warto szukać w wybitnym filmie Andrzeja Munka "Eroica", a zwłaszcza w drugiej jego części. Grupa polskich oficerów, więźniów niemieckiego oflagu, czci pamięć por. Zawistowskiego. Wszyscy wierzą, że jest to bohater, któremu jako jedynemu udało się uciec. Potrafią bronić jego honoru, kładąc na szalę własny. Nawet wówczas, gdy okazuje się, że Zawistowski przez cały czas ukrywał się w szybie wentylacyjnym i tam umarł, jego opiekunowie robią wszystko, by podtrzymać złudzenie innych o wielkim człowieku, które ich samych podnosiło na duchu.

Munk pokazał w "Eroice", że prawda historyczna bywa okrutna i dlatego obleka się ją w miraż mitu, w czym prym wiodą szczególnie rozkochani w heroizmie Polacy. Dał jednak zarazem do zrozumienia, że mit jest tylko obroną przed prawdą historyczną, która po latach budzi lęk, że okaże się właśnie nazbyt prawdziwa. Te dylematy zapewne rozumieją historycy. Dlaczego nie wierzyć, że rozumieją je także artyści? A może rzeczywiście jest tak, że prawda nas wyzwoli, nawet jeśli jest trudna do zniesienia? Szkoda tylko, że w Polsce o tych sprawach wciąż rozmawia się językiem "Dnia świra" Marka Koterskiego: "Moja racja jest mojsza niż twojsza, a moja racja jest najmojsza".


Gdyby nie patronat

Zacznijmy od początku. Paweł Chochlew (rocznik 1971), absolwent wydziału aktorskiego łódzkiej Filmówki, były aktor warszawskiego Teatru Syrena, znany także z występów w serialach "Klan", "Tygrysy Europy", "Na dobre i na złe" czy "Adam i Ewa", napisał scenariusz filmu historycznego o obronie Westerplatte. W zamyśle ma to być wielka, na modłę hollywoodzką zrealizowana superprodukcja, opowiadająca o siedmiu dniach obrony wojskowej składnicy tranzytowej. Cały budżet filmu ma wynieść 15 mln zł. Fabułę organizuje spór między dowódcą Westerplatte mjr. Henrykiem Sucharskim i jego zastępcą kpt. Franciszkiem Dąbrowskim, któremu powszechnie przypisywane są największe zasługi w czasie obrony placówki.

W rolach głównych mają wystąpić Bogusław Linda, Paweł Małaszyński i Robert Więckiewicz, a scenografią ma się zajmować zdobywca Oscara, Allan Starski. Film ma być gotowy w 70. rocznicę wybuchu wojny, a więc we wrześniu przyszłego roku. Może się jednak okazać, że z projektu nic nie wyjdzie, gdyż po doniesieniach medialnych o kontrowersyjnych scenach zawartych w scenariuszu oraz reakcji premiera Donalda Tuska oraz ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bogdana Zdrojewskiego część koproducentów cofnęła decyzję o dofinansowaniu, Polski Instytut Sztuki Filmowej zaś co prawda podtrzymuje decyzję o dotacji, ale zamówił dodatkowe ekspertyzy.

Scenariusz Chochlewa uzyskał wysoką ocenę ekspertów PISF, obiecano dotację w wysokości 3,5 mln zł. Potem twórcy filmu zwrócili się do Kancelarii Premiera z prośbą o patronat, ta zaś poprosiła o udostępnienie scenariusza i oddała go pod osąd ekspertów od historii. Opinię jednego z nich, Mariusza Wójtowicza-Podhorskiego, pełnomocnika wojewody pomorskiego ds. rewitalizacji Westerplatte, ujawniła "Gazeta Wyborcza", która o całej sprawie napisała pierwsza. Według niego, scenariusz "Tajemnicy Westerplatte" stanowi "ordynarny i wyjątkowo brutalny atak na legendę", ma zhańbić walczących tam żołnierzy, ma "antypolski charakter" i w 80% jest fikcją.

Pijany obrońca sikający na portret marszałka Rydza-Śmigłego, żołnierze kradnący żywność z magazynów i biegający nago pod ostrzałem Niemców, podpity kpt. Dąbrowski wymachujący pistoletem i pociągający z ukrytej w kieszeni płaszcza butelki wódki, polscy żołnierze w obleśny sposób liżący pornograficzne karty - wyliczył wyłapane przez siebie kontrowersje Wójtowicz-Podhorski.

Zdaniem producenta filmu, Roberta Żołędziewskiego, scenarzysta przeprowadził rozmowy z westerplatczykami, a także z rodzinami oraz znajomymi nieżyjących już żołnierzy i m.in. na podstawie ich relacji konstruował filmową wizję. Zaprotestowała córka kpt. Dąbrowskiego, Elżbieta Chojka-Dąbrowska, która stwierdziła, że nikt nie kontaktował się z nią ani, według jej wiedzy, z innymi rodzinami westerplatczyków. Oliwy do ognia dolał też autor biografii mjr. Sucharskiego oraz rzecznik byłego prezydenta Lecha Wałęsy, historyk Andrzej Drzycimski, według którego film Chochlewa bazuje na plotkach, domysłach i jest odległy od prawdy historycznej, która - według niego - wyglądała inaczej. Zakwestionował np. ukazane w scenariuszu sceny samosądów dokonywanych na dezerterach.

Chochlew odpiera wszystkie zarzuty, twierdzi, że jego film ma opowiadać o męstwie, bohaterstwie i patriotyzmie żołnierzy, a wiedzę na temat tego wydarzenia czerpał ze wszystkich dostępnych źródeł dotyczących obrony Westerplatte, w tym z książki Melchiora Wańkowicza, a także tekstów współczesnych, m.in. Jarosława Tuliszki, Kazimierza Radowicza, Zbigniewa Flisowskiego, a nawet... Mariusza Wójtowicza-Podhorskiego. "Ale najważniejsza wydaje mi się książka Mariusza Borowiaka "Westerplatte. W obronie prawdy" z 2001 r. Między innymi z niej dowiedziałem się przed laty, że na Westerplatte doszło do puczu, w wyniku którego zostało przejęte dowodzenie placówką. Wyczytałem tam także, że na dachu miała miejsce szarpanina i zginął człowiek. I w tej książce są też jasne sygnały, że dezerterów na Westerplatte rozstrzelano", mówi Chochlew.

Scenarzysta przyznaje, że rozmawiał o obronie Westerplatte ze Stanisławą Górnikiewicz-Kurowską, którą nazywa się "matką westerplatczyków", gdyż zajmuje się tym tematem od 40 lat. Udostępniła mu m.in. listy żołnierzy, a z jednego z nich "jasno wynika, że pili oni alkohol w czasie walk". "Mamy taki dokument. A w filmie "Westerplatte" Stanisława Różewicza z 1967 r. jest cała sekwencja picia alkoholu na warowni numer pięć. To są fakty. Zresztą rozpasanego pijaństwa w żadnej wersji mojego scenariusza nie było", mówi Chochlew. Wyjaśnia też inne nieporozumienia, np. scenę z biegającymi nago żołnierzami, którzy po prostu zostali zaatakowani w czasie kąpieli i musieli uciekać. "Chcę, żeby moi bohaterowie byli prawdziwi, żeby nie były to postaci na cokołach. Ale to w dalszym ciągu będą bohaterowie", mówi. Dlaczego więc nikt ze święcie oburzonych nie poczekał na film, który w relacji reżysera jawi się jako niezwykle ciekawa próba zmierzenia się z mitem oraz historyczną prawdą?

Czym jest prawda historyczna?

Ale właśnie - prawda historyczna. Spór o "Tajemnicę Westerplatte" wybuchł w chwili, gdy na naszych oczach nabrzmiewają spory historyczne, traktowane jako przepustki do współczesności. Szkalowanie Lecha Wałęsy, wymazywanie go jako postaci historycznej na rzecz podnoszenia zasług tych, o których często nawet uczestnicy wydarzeń Sierpnia '80 niewiele wówczas słyszeli, jest jednym z symptomów. Innym jest stosunek do Okrągłego Stołu, wielkiego wydarzenia historycznego, przełomu, który posunął Polskę do przodu według jednych, a zdaniem drugich - zdrady narodowej, spisku żydokomuny, układu panoszącego się do dziś. Dwie strony barykady, a po każdej z nich - interpretacje. Jak mówi w publikowanej poniżej sondzie reżyser Piotr Szulkin, obiektywne opisanie historii jest niemożliwe. Ten, kto nas oprowadza po tym, "co było", staje się mimowolnym współautorem mitów polskich.

Czy więc wybitny film Andrzeja Wajdy "Kanał" o powstaniu warszawskim, w którym bohaterowie nie siedzą na barykadach, lecz pełzają w ekskrementach, przedstawia prawdę historyczną, czy umniejsza bohaterstwo warszawiaków? Czy słowa scenarzysty "Kanału", Jerzego Stefana Stawińskiego, że powstanie warszawskie to była "klęska po pas w gównie", są prawdziwe, czy też stanowią argument dla tych, którzy sądzą, że decyzja o powstaniu była dramatycznym błędem, bo ludzie szli na pewną śmierć, a miasto czekało unicestwienie? Czy gdy zespół Lao Che, który złożył hołd powstańcom specjalną płytą o tym wydarzeniu, śpiewa: "Na barykadzie, na Rejtana, jeden, drugi będzie w portki rżnąć. / Żaden to wstyd, wszak wszyscyśmy tutaj wiarą dusz", wyśpiewuje prawdę, czy przekracza granice? Na wojnie nie ma złudzeń, są pot, krew, łzy, gówno i syf, cokołowe legendy tworzy się i czci w czasach pokoju.

Odpowiedzi na te pytania warto szukać w wybitnym filmie Andrzeja Munka "Eroica", a zwłaszcza w drugiej jego części. Grupa polskich oficerów, więźniów niemieckiego oflagu, czci pamięć por. Zawistowskiego. Wszyscy wierzą, że jest to bohater, któremu jako jedynemu udało się uciec. Potrafią bronić jego honoru, kładąc na szalę własny. Nawet wówczas, gdy okazuje się, że Zawistowski przez cały czas ukrywał się w szybie wentylacyjnym i tam umarł, jego opiekunowie robią wszystko, by podtrzymać złudzenie innych o wielkim człowieku, które ich samych podnosiło na duchu.

Munk pokazał w "Eroice", że prawda historyczna bywa okrutna i dlatego obleka się ją w miraż mitu, w czym prym wiodą szczególnie rozkochani w heroizmie Polacy. Dał jednak zarazem do zrozumienia, że mit jest tylko obroną przed prawdą historyczną, która po latach budzi lęk, że okaże się właśnie nazbyt prawdziwa. Te dylematy zapewne rozumieją historycy. Dlaczego nie wierzyć, że rozumieją je także artyści? A może rzeczywiście jest tak, że prawda nas wyzwoli, nawet jeśli jest trudna do zniesienia? Szkoda tylko, że w Polsce o tych sprawach wciąż rozmawia się językiem "Dnia świra" Marka Koterskiego: "Moja racja jest mojsza niż twojsza, a moja racja jest najmojsza".
_________________
Instytut Niemieckich Fortyfikacji Wschodnich
 
 
 
Owicz 
prawie wszystko wiedzący



Pomógł: 20 razy
Dołączył: 04 Gru 2007
Posty: 2570
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 15 Wrz, 2008 08:25   

Same materiały prasowe to (szczególnie przy dzisiejszym poziomie dziennikarstwa) marna podstawa do wyrabiania sobie jakichkolwiek opinii. Może więc warto sformułować konkretne pytania:
... ?
... ?
... ?
_________________
www.fortyfikacjawalczaca.blogspot.com
 
 
darecki 
wujek kurde samo dobro
Trzeba siać...


Pomógł: 34 razy
Dołączył: 22 Lis 2004
Posty: 8814
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 15 Wrz, 2008 09:30   

Tekst jest o tyle ciekawy, że można z niego wydobyć informacje pochodzące bezpośrednio od Autora scenariusza, który wydaje się skutecznie bronić na stawiane mu zarzuty. Warto więc zadać pytania:

1. Na jakiej podstawie p. M. W.-P. kreuje "fakty historyczne"?
2. Dlaczego scenariusz jest "niewygodny"?

Kwestia komentarza Autora tekstu do "cenzury prewencyjnej", a w szczególności przykład TW "Bolka" tak naprawdę neguje cały przekaz tekstu jak i jego domniemaną obiektywność... Nie wiadomo czy to działanie było przypadkowe, czy rządziły tym zasady generowania tzw. faktów, tym razem "prasowych"... ;)

pozdr
_________________
Instytut Niemieckich Fortyfikacji Wschodnich
 
 
 
Owicz 
prawie wszystko wiedzący



Pomógł: 20 razy
Dołączył: 04 Gru 2007
Posty: 2570
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 15 Wrz, 2008 19:58   

Przyjmijmy na chwilę, że tekst jest rzetelny i obiektywnie przedstawia fakty.
1). Nie rozumiem sprawy z dotacją. Ostatecznie przyznano ją i cofnięto czy tylko obiecano. Bo jeżeli obiecano to nie cofnięto dotacji tylko obietnicę. A jeżeli przyznano, to na jakiej podstawie skoro scenariusz, jak czytam, nadal nie gotowy? Bajzel jak w armii Bangladeszu!
2). Argumentacja typu: "... w żadnym razie nie podpiszemy się pod czymś, co sugeruje, że obrońcy Westerplatte nadużywali alkoholu i zachowywali się, delikatnie mówiąc, więcej niż nieodpowiedzialnie i niekulturalnie" jest tak śmieszna że trudno skomentować ją inaczej jak przytaczając anegdotę ... a jakże - wojskową:
Pewien pułkownik, wizytując jednostkę, natrafia na pluton wracający z poligonu. Jak można się domyślić wygląd umundurowania jest mocno "nieświeży". Pułkownik zatrzymuje jednego z szeregowych i żartobliwie go ruga: - Żołnierzu, czemuż to buty macie takie ubłocone? - Żołnierz staje w postawie zasadniczej i melduje: - Panie pułkowniku! Buty to penis, ale pałatka jaka uje**na! -
3). Wypowiedzi pana Podhorskiego niejednokrotnie już wprawiały mnie w stan zdumienia. Najbardziej zajadle krytykuje bowiem takie poczynania innych, które następnie (w innej formie) sam realizuje. Tak było z krytyką planu zagospodarowania Westerplatte Haupta i Duszenki, tak jest teraz z krytyką powstającego scenariusza. Bo oto autor który w najzagorzalszy sposób zwalcza "legendę Sucharskiego" (uważając że ma do tego pełne prawo) jest święcie oburzony, gdy ktoś inny wykonuje zamach na "legendę załogi Westerplatte". Może pan W-P by się zdecydował ...

PS
Korbolu, czy po tym co mi ostatnio mówiłeś sądzisz że ktoś weźmie udział w tej dyskusji?
_________________
www.fortyfikacjawalczaca.blogspot.com
 
 
darecki 
wujek kurde samo dobro
Trzeba siać...


Pomógł: 34 razy
Dołączył: 22 Lis 2004
Posty: 8814
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 15 Wrz, 2008 20:20   

Ogólnie mamy problem z "odkręcaniem legend". W pierwszej kolejności problem jest z tymi co odkręcają....
W przypadku Autora scenariusza zauważyłem pozytywne cechy, a mianowicie do swoich racji nie przekonuje agresją ani butą... Być może tak jest w rzeczywistości a być może tak postać nakreślono w artykule...

Niestety p. Podhorski nie śledzi dyskusji na naszym forum, a szkoda. Może ujawniłby szczegóły dotąd nieznane ogółowi...?

Szczególnie zaciekawiła mnie informacja, którą zwarłem w pokrewnym temacie dotycząca gadżetów z wraku S-H. Czy na Westerplatte będziemy podziwiać większą kolekcję fetyszów? Nie do końca rozumiem jaki jest sens zbierania takich eksponatów...

Odpowiedź na PS:
Drogi Owiczu! Nawet jako nadadmin nie mam takiej mocy wszechmogącej aby ludzie wyrażali otwarcie swoje zdanie. Wiesz jakie jest środowisko - tępi każde przejawy indywidualizmu. Hasło idź pod prąd zastąpiono - idziesz z nami...

pozdr
_________________
Instytut Niemieckich Fortyfikacji Wschodnich
 
 
 
Franz Aufmann
[Usunięty]

Wysłany: Pon 15 Wrz, 2008 21:16   

Zaistniały wspomnienia zastępcy Sucharskiego?

Auf...
 
 
Owicz 
prawie wszystko wiedzący



Pomógł: 20 razy
Dołączył: 04 Gru 2007
Posty: 2570
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 15 Wrz, 2008 22:23   

Franz Aufmann napisał/a:
Zaistniały wspomnienia zastępcy Sucharskiego?


Zaistniały.

A propos W-P. Rozumiem dlaczego nie ujawnia wszystkiego. To naturalne - jest na wydaniu swojej książki i nie może odkrywać wszystkich kart. Jednocześnie rzuca pewne smaczki żeby podkręcić zainteresowanie publikacją. To akurat rozumiem, sam bym tak zrobił :)
Tak na prawdę poważna dyskusja będzie możliwa dopiero wtedy, gdy W-P wyda "Prawdziwą Historię" i będzie można poddać ocenie na ile zaprezentowane przez niego tezy mają pokrycie w faktach i dokumentach. Na ile są wiarygodne. Póki co muszę stwierdzić, że Borowiak tylko w części mnie przekonał. Wiele z tego co napisał to interpretacje naciągane na siłę pod przyjętą tezę. I to ma być warsztat historyka?
Z W-P chętnie bym porozmawiał. Tyle że mnie nie tak interesuje kto faktycznie dowodził na Westerplatte itd, co forma i funkcjonowanie systemu obronnego. Ta problematyka nie znajduje się zaś w centrum jego zainteresowania, choć do odpowiedzi na moje pytania ma materiały. Interesują mnie też losy muzeum i jestem przerażony wizją 10 tablic informacyjnych na hektar terenu oraz niektórymi innymi pomysłami Stowarzyszenia. Jakieś trzy lata temu próbowałem się skontaktować ze Stowarzyszeniem i oferowałem współpracę w zakresie opracowania projektu nowego zagospodarowania Westerplatte ale ... nie dostałem odpowiedzi ...
_________________
www.fortyfikacjawalczaca.blogspot.com
 
 
Franz Aufmann
[Usunięty]

Wysłany: Pon 15 Wrz, 2008 22:44   

Owicz napisał/a:
Z W-P chętnie bym porozmawiał.


Do tanga trzeba ..... to słowa z hitu ...........

Owicz napisał/a:
Jakieś trzy lata temu próbowałem się skontaktować ze Stowarzyszeniem i oferowałem współpracę w zakresie opracowania projektu nowego zagospodarowania Westerplatte ale ... nie dostałem odpowiedzi ...


To jest zupełnie niemożliwe, jeżeli rozmawiamy w tym samym języku. Czegoś zabrakło? Może chęci.

Auf.....

Czasami próbujemy udowodnić, że rozwiązanie problemu jest niemożliwe. Dlaczego?? Jedno z podstawowych pytań w szkoleniu negocjatora? Patrz techniki negocjacji. Czy to pani/pana ostateczna oferta?
 
 
Owicz 
prawie wszystko wiedzący



Pomógł: 20 razy
Dołączył: 04 Gru 2007
Posty: 2570
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 15 Wrz, 2008 22:59   

Franz Aufmann napisał/a:
Czegoś zabrakło? Może chęci.

Z której strony? :wink:
Odbiegamy od tematu ...
_________________
www.fortyfikacjawalczaca.blogspot.com
 
 
Franz Aufmann
[Usunięty]

Wysłany: Pon 15 Wrz, 2008 23:28   

Cytat:
Z której strony? :wink:

Właśnie, jest jeszcze coś takiego jak kompromis (nawet na chwilę) na ugruntowanie swojej przewagi i celów. Emocje i szybkie odpowiedzi nie służą ...... porozumieniu. Czy stać nas na kompromis w dążeniu do wyznaczonych celów? Należy słuchać uważnie, rozumieć i ponownie przedstawiać propozycję. Zbyt szybka rezygnacja z rozsądnie wyznaczonego celu i brak wytrwałości ...............

Znacznie odbiegamy od tematu.
Auf...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group